Mężczyźni kręcą głową z niedowierzaniem i wyrażają podziw przeciągłym gwizdem. Dzieci są zafascynowane i chodzą (dosłownie) w ślady swoich mam. Staruszki o lasce uśmiechają się z rozrzewnieniem na wspomnienie swojej pierwszej randki. Mowa o obcasach. Mało tego – o obcasach zimą.

Otóż bywają kobiety, którym niestraszne śniegi i ślizgawki. Dziarsko wdziewają swoje ulubone obuwie na wysokim obcasie i poruszają się w nich z niebywałą gracją tam, gdzie inni oddają ziemi pokłon. Jak to możliwe? Czy to jest w ogóle zgodne z prawami fizyki? Są dwie możliwości. Pierwsza – obcasy działają jak raki, wbijają się w śniegowe podłoże i tym samym pozwalają zachować właścicielce równowagę. Druga – wszystko zależy od budowy ciała i postawy – są osoby jakby stworzone do przemierzania ziemi o każdej porze roku, dnia i nocy, w butach na obcasie. My, które przemierzamy zimowe ostępy na płaskim, zazdrościmy im z całych sił. Ale już niebawem nadejdzie wiosna, przeminą śniegi, zazieleni się, urośnie kilka drzew… a my jak gdyby nigdy nic nie było, znów wbijemy się w nasze ulubione reprezentacyjne, modne obcasy i pomkniemy w tę zieleń!

Od kilku lat trampki triumfują na rynku mody obuwniczej. Nosi się je na każdą okazję: do lasu, na zakupy, do pracy, na imprezę czy do biegania. Jeszcze niedawno włożenie trampek do marynarki i melonika byłoby najzwyklejszym faux pas. Dziś ta kompozycja jest akceptowana, a wręcz klasyfikuje się ją jako trendy.

Trampki powstały w pierwszej połowie XIX wieku w Anglii. Potem Converse ( to od niego wzięła nazwę najpopularniejsza marka trampek) zaczął produkować płócienne buty za kostkę na gumowej podeszwie dla koszykarzy. W latach ’50 białe trampki stały się obuwiem treningowym amerykańskiej armii. W Polsce natomiast pojawiły się dzięki fabryce Stomil w latach ’30. Obecnie obuwie na gumowej podeszwie mają mnóstwo odmian: przed i za kostkę, do kolan i do uda. Istnieją nawet trampki na obcasie. Materiał z którego są produkowane również jest zróżnicowany: tekstylia, skóra, dżins. Jedyną stałą jest gumowy spód i przód obuwia. W sklepach znajdziemy wszelkie możliwe kolory i wzory trampek. Niektóre firmy oferują nawet trampki ze Słonecznikami van Gogha lub pryzmatem z okładki Pink Floyd.

Choć kobiety i mężczyźni wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, to jednak ich moda zdaje się wzajemnie inspirować. Najlepszym tego przykładem są ubrania damskie, które wiele czerpią z elementów męskiej garderoby. Nic w tym dziwnego skoro kobiety od w poprzednich pokoleniach próbowały dorównać mężczyznom. Ale niektóre panie mogłyby się oburzyć na taką interpretację historii, więc można uznać, że kobiety od lat udowadniają mężczyznom, że mogą być lepsze od nich. Garnitury np. zdają się lepiej leżeć na paniach niż na panach. Do tego przysłużyły się naturalne predyspozycje płci pięknej. Dobrze skrojona marynarka to ozdoba każdej damy, nie mówiąc już o dobrze uszytych spodniach, które mogą podkreślać kobiece kształty nieraz lepiej jak sukienka. Warto też pamiętać o takim wspólnym elemencie damskiej i męskiej garderoby, jakim jest kapelusz. Oczywiście damski różni się od męskiego, ale znów panie wydają się mieć w nich więcej uroku. Panowie jednak też zyskują czerpiąc z mody damskiej. To zapewne kobiety zainspirowały ich do urozmaicenia odzieży choćby od strony kolorystycznej. Na szczęście na modzie wzajemne inspiracje kobiet i mężczyzn na szczęście się nie kończą, ale to oddzielna historia.

Nadeszła sroga zima, a wraz z nią straszliwie mrozy, które są zmorą nie tylko kierowców. Marznie tej zimy chyba każdy, więc pora wyciągnąć z głębi szaf ulubione, ciepłe swetry. A najmodniejsze w tym sezonie to grube kardigany z paskami dla pań, lub półgolfy dla panów. Półgolf może być w wersji cieńszej, bawełnianej albo grubszej, wełnianej, przypominającej nieco sportową bluzę, tzw. polar. Wzory – przede wszystkim norweskie, a kołnierz oplatający szyję niczym szal. Dobrze będą się prezentować również asymetryczne zapięcia lub zdobienia na ramionach, niczym wzięte prosto z wojskowych mundurów pagony. Trend militarny zawsze bowiem będzie się znakomicie prezentował, niezależnie od tego, czy będzie go nosić kobieta czy mężczyzna. Najmodniejsze kolory, to jak zwykle czerń, a także blade błękity, srebra, wszelakie szarości, a także granaty.

Ile plebiscytów, tyle osób wybieranych ikonami mody. Jeden z takich rankingów zorganizował amerykański oddział redakcji Vogue i, co ciekawe, nie wygrała w nim amerykanka a… Brytyjka, Kate Moss. Została ona okrzyknięta królową stylu ostatniej dekady. Według Vogue, Kate zasłużyła na tytuł tym, że zawsze jej ubrania były gustowne, wyznaczające nowe kierunki w modzie i oryginalne oraz niebanalne. Tym samym stała się wzorem do naśladowania dla wielu kobiet. Jej styl to nonszalancja, mieszanie elementów z różnych nowych kolekcji znanych projektantów z ciuchami z dna szafy i tak zwanych „szmateksów”. To właśnie inwencja samej Kare Moss dała jej palmę pierwszeństwa w tym rankingu. Jej stroje zawsze są odpowiednio dobrane do każdej okazji: jeśli to oficjalna uroczystość, towarzyszą jej piękne suknie i buty na wysokim obcasie, jeśli ubranie na co dzień – miejsce sukni zajmują legginsy, a szpilek – kowbojki. Zdawać by się mogło, że Kate wyprzedza pomysłowość samych projektantów i jako pierwsza orientuje się w najmodniejszych zestawieniach.

Ciekawe strony WWW

Najnowsze komentarze